O nas
Szydełko po babci
i dużo cierpliwości
Tulipuch to jedna osoba, jedno szydełko i włóczka, która nie drapie. Każdy kapturo-szalik powstaje w domu, oczko po oczku, z myślą o konkretnym dziecku.


Jak to się zaczęło
Szydełkowania nauczyła mnie babcia, kiedy byłam nastolatką. Potem na lata o nim zapomniałam. Aż pewnego wieczoru postanowiłam poszukać w swoich rzeczach szydełka babci Tereski i sprawdzić, czy jeszcze coś pamiętam. Okazało się, że ręce nie zapomniały, a głowa szybko odkopała wspomnienia.
Zaczęłam od ażurowych serwetek, potem były maskotki, mandale i łapacze snów, koszyki i organizatory, legowiska dla psów z bawełnianego sznurka, swetry, szaliki, czapki, kamizelki i torebki. Dla kobiet i dla dzieci, w różnych kolorach, rozmiarach i fakturach. Przeszły mi przez ręce chyba wszystkie rodzaje włóczek, sznurków i kordonków. Dziewczynki najchętniej chowały w szydełkowanych torebkach kasztany.
Szydełkuję już ponad sześć lat. Kapturo-szaliki to moje ulubione rzeczy do robienia: są praktyczne, bo nie zsuwają się jak czapka i nie odwijają jak szalik, a uszka sprawiają, że dzieci same chcą je zakładać. Robię je z włóczki, która ma certyfikat bezpieczeństwa dla niemowląt, w rozmiarze uniwersalnym dla dzieci od około roku do siedmiu lat.
Małe rzeczy, wielkie przytulanie.
-
Ręcznie, od początku do końca
Bez maszyn i bez pośpiechu. Jeden kapturo-szalik to kilka godzin spokojnej pracy.
-
Włóczka bezpieczna dla dzieci
Himalaya Koala z certyfikatem OEKO-TEX Standard 100 w klasie 1, tej samej, która obowiązuje dla ubranek niemowlęcych.
-
Dla konkretnego dziecka
Chcesz inny kolor albo własny pomysł? Napisz. Lubię robić rzeczy, które mają adresata.